luty2

Najważniejsza potrzeba człowieka

dodano: 2 lutego 2014 przez nadobreinazle


Człowiek jest istotą złożoną. Składa się z ciała, umysłu i ducha, a z każdą z tych egzystencji wiążą się jakieś potrzeby. A więc potrzeby i żądze człowieka mogą być fizyczne, psychiczne i duchowe. Unicestwienie którejkolwiek z nich może spowodować agonię całego organizmu. Jednak coraz częściej utwierdza się zgodna opinia, że istnieje jedna potrzeba, tak podstawowa i zasadnicza, iż jeśli ona zostanie zaspokojona, to reszta niemal na pewno zharmonizuje się w ogólne poczucie szczęścia. Właściwe zaspokojenie tej potrzeby wpływa na zdrowie i pomyślny rozwój całego organizmu człowieka. Tą potrzebą jest głęboka i prawdziwa miłość do samego siebie, rzeczywista i radosna samoakceptacja, autentyczny szacunek dla siebie, sprawiający wewnętrzną radość z bycia sobą: Jak to dobrze być mną... Jakie to szczęście, że jestem sobą! Prawda, że po przeczytaniu tego ostatniego akapitu poruszyły tobą odczucia raczej nieprzyjemne? Jakby coś nie tak?! Nasze uwarunkowania kulturowe powodują, że stajemy się nadwrażliwi na takie właśnie wyznanie własnej miłości. Umysł natychmiast kojarzy je z egoizmem, pychą i samolubstwem. Podejrzewam, że większość z nas nigdy nie przebiła się przez skorupę tego trudnego wyznania oraz nasuwających się z nim podejrzeń i nie dotarła do najważniejszej prawdy ludzkiego życia, jaką jest początek wszelkiej miłości człowieka.

Czasami zastanawiam się, na ile boimy się tej prawdy o miłości własnej i szacunku dla samego siebie, a na ile obawiamy się reakcji innych ludzi. Prawdopodobnie ci inni nie zaakceptowaliby jakiegokolwiek przejawu samouwielbienia. Kiedyś, pierwszego dnia zajęć na uniwersytecie, przeprowadziłem ze studentami eksperyment, mający ujawnić ogólne nastawienie do kogoś, kto naprawdę uwierzył w tę prawdę, zaakceptował i pokochał siebie. Przedstawiłem się studentom jako bardzo dobry, życzliwy, wielkoduszny i kochający człowiek. Zapewniłem ich o swojej właściwej inteligencji i powiedziałem, że instynktownie  wyczuwam, iż jestem dobrym, mającym do spełnienia ważne posłannictwo nauczycielem. Starałem się to uczynić w sposób szczery, uczciwy i zgodny z prawdą. Niektórzy z moich studentów uśmiechali się niepewnie, zastanawiając się, czyja aby z nich nie żartuję. Inni przeszywali mnie wzrokiem, na dnie którego dostrzegłem wahanie: głupi,  czy o drogę pyta? Jedna z dziewcząt z miną, jakby chciała zwymiotować, odwróciła się do siedzącej obok koleżanki i niezbyt cicho oznajmiła: „Co za zarozumiałość!" Po tak obszernym przedstawieniu się jako nauczyciel, o jakim zawsze marzyli i nie wierzyli, że go kiedykolwiek spotkają, przystąpiłem do prezentacji materiału wykładu. Dopiero po następnych zajęciach wytłumaczyłem studentom istotę mojego eksperymentu. Chociaż nie jestem zupełnie przekonany, czy wszyscy uwierzyli w moje wyjaśnienia. Poprosiłem ich, by odtworzyli sobie własne emocjonalne reakcje na to, co wówczas mówiłem o sobie. „Czy sprawiło wam przyjemność to, że mogłem tak otwarcie przyznać się do szacunku dla samego siebie i publicznie go potwierdzić. Czy potrafilibyście, podobnie jak ja, odczuć zadowolenie z tego, że jesteście sobą. A może to was oburzyło, zrodziło w was jakieś podejrzenia...?". Jednocześnie powiedziałem moim studentom, że ich reakcje świadczą o nich samych, również o ich społeczności, a także o tym, jak reagujemy na wyznanie miłości do samego siebie. Erich Fromm, w swojej książce Ucieczka od wolności podkreśla, że egoizm, próżność i zarozumiałość, o co ciągle wzajemnie siebie podejrzewamy, są w istocie przeciwieństwami prawdziwej miłości własnej, samoakceptacji i radości z bycia sobą.

Egoizm nie jest tym samym co miłość własnego , ja", jest jej dokładnym przeciwieństwem. Egoizm jest rodzajem chciwości. Jak każda chciwość, zawiera w sobie element nienasycenia, wskutek czego nie daje nigdy rzeczywistej satysfakcji. Owa zachłanność, jak otchłań bez dna, wyczerpuje wszystkie siły człowieka, który ciągle pragnie zaspokoić swoje potrzeby, ale nie osiąga satysfakcji.(...) Egoista, chociaż zawsze pochłonięty sobą, jest wiecznie niezadowolony, niespokojny, wiecznie nękany obawą, czy aby dosyć osiągnie i nie zostanie czegoś pozbawiony. Wypełnia go tętniąca zawiść w stosunku do każdego, kto mógłby mieć więcej.(...) Taki typ człowieka w zasadzie nie kocha siebie, a wręcz głęboko siebie nie lubi.(...) Egoizm bierze początek właśnie z braku miłości do samego siebie.(...) Podobnie rzecz się ma z narcyzmem, który jest próbą kompensacji podstawowego braku miłości własnej. Narcyz nie kocha ani innych, ani siebie. 

Stajemy tu wobec problemu, który należy rozważyć we własnym zakresie, w ciszy i w spokoju. Jakie naprawdę są nasze uczucia? Dlaczego, gdy słyszę coś miłego o kimś, mówię: Nie mów mu tego, bo to mu może przewrócić w głowie! Dlaczego nie chcę, by inni byli zadowoleni z siebie? Nie chcę, by „to" przewróciło im w głowie? A czym jest to „coś", co nie ma dotrzeć do świadomości mojego brata czy siostry? Co wobec tego chciałbym, by znajdowało się w ich głowach? Gdy ktoś cieszy się ze swojego sukcesu, dlaczego zarzucam mu wówczas chełpliwość? Dlaczego stałem się takim zazdrosnym strażnikiem jego pokory? Dlaczego to mnie aż tak bardzo obchodzi? A może jest tak, że boję się odpowiedzi na te i podobne pytania, bo mogą mi uświadomić, że nie chcę, by ten ktoś siebie kochał, ponieważ sam nie potrafię pokochać własnej osoby? To można uzasadnić następująco: nastawienie do innych osób jest uwarunkowane tym, jak w ogóle traktuje się samego siebie. Jeżeli człowiek nie potrafi szczerze i otwarcie przyznać się do tego, co jest w nim dobre i wartościowe, to również nie pozwoli innemu przyznać się do tego. W tym miejscu należy się jednak na chwilę zatrzymać, by wspólnie rozważyć całą sprawę bardzo starannie, albowiem w przeciwnym razie można sobie wyrządzić więcej szkody niż pożytku przynieść. Wszystko bierze swój początek i zależy od tego, na ile potrafimy się otworzyć na samych siebie. Skoro tracimy zdolność doceniania własnej wartości i radowania się z bycia sobą, tworzy się w życiu pustka, którą natychmiast wypełniają wszelkie odcienie szarości i smutków.

Gdy wędrujesz przez życie, mój Bracie, Gdziekolwiek zawiedzie Cię losu krok, Patrz zawsze w róży pączek, Lecz nigdy w próżni mrok.  Bertrand Russel powiedział kiedyś: Człowiek nie może żyć w zgodzie z innymi, dopóki nie nauczy się żyć w zgodzie z samym sobą. Rabin Joshua Liebman wręcz zalecał taki przekład przykazania miłości, aby brzmiało ono: Kochaj i wierz w siebie należycie, a będziesz kochał i wierzył w bliźniego swego. Rzecznik Kliniki Psychiatrycznej Payne - Whitneya w Nowym Jorku powiedział: Gdyby ludzie szczerze kochali siebie zamiast nienawidzić, gdyby nie gardzili własną słabością, a zechcieli pokochać ją w swoim wnętrzu, mielibyśmy o połowę mniej pracy. Współczesna psychoterapia, z jej obecnym entuzjazmem dla analizy transakcyjnej, której podstawowym celem jest poprawianie wewnętrznego samopoczucia, została tak pomyślana, aby pomóc człowiekowi w jednej sprawie: przyjmowaniu łagodnej, życzliwej, pozytywnej i akceptującej postawy wobec samego siebie. Większości ludzi obca jest taka postawa, chociaż ich zewnętrzne zachowania zdają się świadczyć o czymś zupełnie innym. Gdyby te pozorne postawy traktować dosłownie, można by wyciągnąć błędny wniosek, sugerujący że ludzie ci rzeczywiście rozumieją miłość własną. Zewnętrznie jesteśmy skłonni atakować i obwiniać innych, równocześnie usprawiedliwiając siebie. Jednakże gdzieś głęboko w naszych wnętrzach, w sferach świadomości, których wolimy nie badać ani nie przyglądać się im z bliska, sprawy mają się wręcz przeciwnie. Owszem, wydajemy na innych wyrok, ale łagodny i w dodatku w zawieszeniu, podczas gdy siebie osądzamy natychmiast i to surowo. Psychiatra Kliniki Zdrowia Psychicznego z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Południowej Karoliny powiedział, że najważniejsze jest pomóc pacjentom odnaleźć w nich to co dobre. To niezawodny sposób: gdy choć trochę zaczynają siebie samych lubić, jednocześnie powracają do zdrowia.

Dr. Robert H. Felix, jeden z dyrektorów Państwowego Instytutu Psychologii, określił taką zdrową miłość i akceptację siebie jako ... poczucie własnej godności, poczucie że jest się częścią całości, że jest się wartościowym. Tenże dr Felix stwierdził: Musimy nauczyć się ze zrozumieniem bronić własnego ja. Muszę nauczyć się cieszyć z tego, że jestem sobą. Nie mogę chcieć być kimkolwiek innym. Powinienem być tylko sobą. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że początkiem wszelkiego szczęścia i rozwoju jest zrozumienie miłości własnej i zabieganie o jej osiągnięcie. Wreszcie na zakończenie tych rozważań zacytujmy wielkiego psychiatrę Carla G. Junga z jego książki zatytułowanej Współczesny człowiek na tropach duszy:

Być może zabrzmi to prosto, lecz rzeczy proste są zawsze najtrudniejsze. We współczesnym świecie trzeba najwyższej dyscypliny aby zachować prostotę, a akceptacja samego siebie jest istotą tego moralnego problemu oraz streszczeniem całego sposobu patrzenia na życie. To, że karmię głodnego, że wybaczam zniewagę, że kocham mojego nieprzyjaciela w imię Chrystusa - to wszystko niewątpliwie są wielkie cnoty. Co czynię najmniejszemu z braci moich - Chrystusowi czynię. A gdybym tak odkrył, że ten najmniejszy spośród nich wszystkich, najuboższy z żebraków, najzuchwalszy ze wszystkich grzeszników, nawet najgorszy mój wróg we własnej osobie - że oni wszyscy są w moim wnętrzu, że to właśnie ja sam potrzebuję jałmużny własnej życzliwości, że sam jestem wrogiem, którego powinno się kochać - cóż wtedy? ... Nerwica jest wewnętrznym rozszczepieniem - stanem wojny z samym sobą. Wszystko co nasila to rozdwojenie - pogarsza stan pacjenta, wszystko co temu zapobiega - prowadzi do jego uzdrowienia. 

Właśnie to, do czego najtrudniej nam się przyznać, stanowi największą potrzebę - potrzebę prawdziwej miłości i uznania siebie. Brak wiary i nienawiść do samego siebie, niczym rak spustoszyły nasze człowieczeństwo, zniszczyły i wypaczyły związki między ludźmi, a także wzajemne zaufanie do siebie. Jestem pewien, że zarówno zło moralne, a także nerwice, wypływają z tego samego źródła: braku prawdziwej miłości własnej.

John Powell

Fragment z Książki: Jak kochać i być kochanym

Kup Książkę

 


photo
John Powell: Jak kochać i być kochanym Zdjęcie pochodzi z notki Najważniejsza potrzeba człowieka


Dodaj do:


Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy